Strony

środa, 29 lipca 2015

Podaj dalej i moje prezenciki :-)

Witam Was

Nadszedł czas żeby się  pochwalić prezentami jakie od Was ostatnio dostałam.



Zacznę może od  prezentu, który dostałam jako ostatni. A to dlatego, że jest to prezent w zabawie podaj dalej, który otrzymałam od Ewy.  Był on jednocześnie prezentem na moje imieniny.


Moje ukochane serwetki papierowe  i wstążeczki i karteczka i małe drewniane gwiazdeczki, oraz  tajemnicze czarne pudełeczko


 Część główna prezentu czyli przepiękne serwetki wydziergane przez Ewę na szydełku. Są cudowne większa o średnicy 43 cm i mniejsza 16 cm.



I zawartość tajemniczego czarnego pudełeczka - takie oto ekskluzywne słodkości :-)


Ewuniu pięknie dziękuję za cudne serwetki i inne „przydaśki” sprawiłaś mi wielką radość.

A teraz Uwaga !!!
Zgodnie z zasadami „podaj dalej” dwie pierwsze osoby, które w komentarzu wyrażą chęć kontynuowania zabawy otrzymają prezenciki ode mnie. Zasady przewidują przekazanie takiego prezentu w ciągu roku, ale ja tak długo czekać Wam nie karzę – postaram się wywiązać z zadania do końca września.

To lecimy dalej z prezencikami :-)
Kolejny przyleciał od Oli w ramach naszej prywatnej wymianki zakładkowej. Ola otrzymała ode mnie zakładkę wyszywaną krzyżykami a ja w zamian dostałam piękną frywolitkową z cieniowanego kordonka.


Oczywiście zakładeczka przyleciała w towarzystwie przydasiów  i pachnącego woreczka z suszoną lawendą z Oli ogrodu. 



Olu Dziękuje pięknie za super prezenty.  

Kolejny prezent przyleciał do mnie od Ani  i był dla mnie wielkim zaskoczeniem. Po pierwsze wcale się go nie spodziewałam, a po drugie nie był to drobiazg tylko ogromna paka :-)


W pudle znalazły się :
Cudowny szal - boa w pięknych biało - szaro - oliwkowych kolorkach.
Naleweczka wiśniowa domowej roboty - przepyszna !!


Cudowna karteczka i komplet pięknych szydełkowych podkładek pod kubeczki
Złoty naszyjnik i bransoletka - ostatnie dzieła Ani
Sznureczki i koraliki do makramy 
Serwetki, scrapki i fajna czerwona okładka do zakładki z kopertą. 


Aniu jestem Ci ogromnie wdzięczna za te piękne prezenty Dziękuję !!!

A wczoraj znalazłam jeszcze w skrzynce trzy przepiękne karteczki imieninowe : 

Od Danusi   - a na karteczce hafcik wykonany na kanwie 20ct - mogłam w końcu zobaczyć na własne oczy te miniaturowe krzyżyki !! To jest niesamowite bo ja ledwo kratki widziałam i nie wyobrażam sobie haftować je bez lupy. 


Od Gosi i tu też jestem w szoku jak Gosia sobie cudnie radzi  z karteczkami , bo nie tak dawno pamiętam jej pierwszą kartkę. Ta którą dostałam to prawdziwe arcydzieło. 


I ostatnia od Ani - Pawanny - piękna rozkładana w słoneczniki .


Dziewczynki bardzo Wam dziękuję za pamięć i życzenia imieninowe sprawiłyście mi ogromną niespodziankę i radość !!

I na dziś tyle, czekam na dwie chętne osóbki do zabawy w podaj dalej. 
Pozdrawiam Was serdecznie i do zaś. 



poniedziałek, 27 lipca 2015

Spękania mnie nie lubią :-(


Witam Was
Na początku chciałam serdecznie podziękować  Wszystkim za imieninowe  życzenia, te wirtualne i te "namacalne". Za kilka dni oczywiście pochwalę się na blogu, jak tylko  uporam się z „obowiązkowymi „  pracami na lipiec :-)
Dziś praca jaką przygotowałam na kolejną 5 już lekcję nauki decu u Reni i Justynki, której tematem były spękania dwuskładnikowe.



Niestety doszłam do wniosku, że akurat ta dziedzina decu mnie chyba nie lubi, zresztą sądząc po ilości zgłoszonych już prac chyba nie tylko ja miałam z tym problem. 

Na początku może preparaty jakich użyłam w moich pracach



Krak dwuskładnikowy firmy Craft Line oraz do wypełnienia spękań porporina Renesans. Pasta antyczna którą trochę mazałam brzegi też Craft Line. 
 Do tematu spękań podchodziłam  trzy razy z czego dwa pierwsze kompletnie nieudane, trzecie też na kolana nie powala ale coś tam wyszło.
 Do pracy wybrałam sobie etui na okulary, takie plastikowe, pomalowałam  farbą akrylową, przykleiłam  motywy kwiatowe z papieru ryżowego. I zabrałam się za spękania.
 Nie wiem gdzie jest pies pogrzebany ????



ale pierwsza próba kompletnie nieudana - nie pojawiła się ani jedna ryska.  Etui świeciło się jak psu jajca :-)

Podejrzewam że położyłam za cienką warstwę zarówno 1 jak i 2 kraku , do tego było koszmarnie gorąco i preparaty schły praktycznie pod pędzlem.
Przeszlifowałam powierzchnię papierem ściernym starając się nie uszkodzić moich kwiatków i pomalowałam raz jeszcze. Efekt praktycznie podobny. Pojawiło się dosłownie kilka malutkich rysek.  Zniechęciło mnie to na dobry tydzień. Stwierdziłam , że po raz trzeci już  z tym  etui nie będę walczyć. Przetarłam brzegi pastą antyczną polakierowałam  i zostawiłam - i tak jest ładniejsze niż to czarne :-)





To poniżej to te nieliczne spękania



Do trzeciego podejścia wzięłam kamionkową  doniczkę. Znowu biała farba, potem serwetka.
Do nałożenia preparatów użyłam najgrubszego pędzla jaki zmieścił się w słoiczku. Po nałożeniu poszczególnych preparatów odczekałam całą dobę i nie zaglądałam na efekty  żeby mnie nie kusiło zrobić coś wcześniej niż powinnam. 
I w końcu pojawiły się jakieś spękania. Nie wszędzie tam gdzie bym chciała, ale są. Najwięcej ich jest od spodu na rancie doniczki, tam gdzie spływał nadmiar preparatu. 





Ale  najważniejsze, że   polakierowałam doniczkę moim uniwersalnym  bezbarwnym lakierem akrylowym z Vidaronu. Zero reakcji z preparatami, nic się nie zwarzyło a porporina się nie rozmazała.
 Podsumowując, była to chyba najtrudniejsza lekcja, ale zakończona kolejnym doświadczeniem. 
Póki co mam spękań po kokardy i na pewno dużo czasu upłynie zanim się za nie wezmę ponownie. 


U mnie dziś nieco chłodniej i nawet deszczyk sobie kilka razy popadał. 
Dziękuję, że mimo braku czasu zaglądacie do mnie. 
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i do zaś niebawem.





sobota, 25 lipca 2015

Józefinka na igle - ja chyba zwariowałam !!

Witam Was

Frywolitkowe Kobietki nie mają problemów z odszyfrowaniem tytułu mojego posta , a dla laików wyjaśniam: 
Józefinka to inaczej łańcuszek  - sznureczek frywolitkowy wykonany z półsłupków.   A ja chyba całkiem zwariowałam bo go usupłałam  :-)

Ten sznureczek to  temat kolejnej 16  już lekcji  wspólnej nauki frywolitki  jaki prowadzą   Renia z Justynką.




Śledzę prawie od początku ich zmagania z tą techniką i 
zawsze jestem pełna podziwu co można wyczarować z nici. Zawsze mówiłam, że to technika nie dla mnie

Raz że brak mi cierpliwości do takich drobiazgów, a dwa zawsze mi się wydawało, że to strasznie skomplikowane jest !! Ale jak zobaczyłam ten sznureczek to najpierw skojarzył mi się z nabieraniem oczek na druty przy rozpoczynaniu pracy, a jego wygląd jest bardzo podobny  do makramowego splotu spiralnego.
   Doszłam do wniosku, że to nie może być bardzo trudne. 
Obejrzałam sobie filmik z podstaw frywolitki 

http://kobieta.spryciarze.pl/zobacz/jak-nauczyc-sie-wykonywac-frywolitki-lekcja-1

i postanowiłam spróbować – najpierw jednak postukałam się w czoło i doszłam do wniosku, że ja się już chyba nadaje do leczenia zamkniętego  skoro zabieram się za kolejną technikę. 

Renia mnie jeszcze podpuściła w jakimś komentarzu, że
 czeka na mój sznureczek  to co  było robić ……??? 

 Jakiś tam kordonek znalazłam  - ariadna karat 8 – ale to chyba nie są nici do frywolitki – kompletnie się na tym nie znam. Tak że kobitki frywolne napiszcie jakie to nici maja być 

  Pozostało  zaopatrzyć się jeszcze  w igłę. I tu 

niespodzianka ba do wyboru były dwie 5 i 7 . Tak na 

logikę biorąc 7 powinna być grubsza od 5 ale coś mnie 

tknęło i poszperałam w necie i oczywiście zdziwienie bo

 jest dokładnie odwrotnie. Zakupiłam więc 5 , 

obejrzałam filmik chyba z 5 razy i zabrałam się za 

supłanie.

Trzy pierwsze podejścia były nieudane    -  wszystko było ok do pierwszego zsunięcia z igły na nitkę, potem mi się dokładnie zaplątało. Obejrzałam sobie więc  dodatkowo kursik  http://hobbyata.blogspot.ie/2010/03/kurs-frywolitki-igowej.html 
i  w końcu mi się rozjaśniło .

I usupłałam sobie cztery kolorowe Józefinki – króciutkie 

bo z przeznaczeniem  na  dyndadełka  do kolejnej

 zakładki . Szału  nie ma, bo toto nierówne strasznie, ale

 ja tam jestem w siódmym niebie , że w ogóle pojęłam o 

co chodzi :-)




I znowu potwierdziło się powiedzonko

 „Nigdy nie mów nigdy”

Moje spostrzeżenia :
Kordonek na motku strasznie mi się skręcał i plątał czemu ??

Czy nitka na którą ściągam sznureczek ma być 
zaciśnięta do końca, czy też ma zostać luźna ??

Serwetki raczej nie usupłam, bo mi nie starczy 
cierpliwości ale jakiś kwiatuszek lub proste  kolczyki 
może…kiedyś jak znajdę czas.

To jeszcze popatrzcie na dodatek do Józefinek czyli na kolejną zakładeczkę. Wzorek pochodzi z pinterestu TU bardzo fajnie się ją haftowało.



Moja córcia nie pozostaje w tyle i też machnęła kolejną zakładkę, tym razem w kilka dni, ale w końcu ma wakacje :-)



I na zakończenie chciałam wszystkich zaprosić do II edycji konkursu na najbardziej twórczo zakręcony blog, organizowany przez Caricamo  TU  
W tym roku jest tam zgłoszonych  raptem kilkanaście blogów, więc może warto spróbować :-)

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i do zaś już niedługo bo kolejny "ufok "na wykończeniu :-)



P.S. Przepraszam Was za format tego tekstu , ale chciałam sobie ułatwić i pisałam w Wordzie , po skopiowaniu do bllogera totalna kaszana , nie umiem sobie z nim poradzić :-(



wtorek, 21 lipca 2015

Trochę krzyżyków czyli ADHD ciąg dalszy

Witam Was

Dzisiaj znowu zmiana techniki. Tym razem  trochę prac jakie powstały w technice haftu krzyżykowego.  

Na  początku pokażę  pracę  mojej córki Oli.  Haft  powstawał dość długo, bo prawie rok. Podziwiałam ją za cierpliwość zwłaszcza w wyszywaniu konturów ściegiem liniowym  zwanym fachowo   backstichem. Obrazek wyszywany na kanwie 16 ct  - w założeniu miał być zakładką, ale jakie będzie jego ostateczne przeznaczenie  tego nie wie nawet autorka :-). Wzór na smoka  znajdziecie TU





To teraz już moje hafty jakie powstały w ciągu ostatniego miesiąca.  

 Kolejne hafciki dla Celinki z przeznaczeniem na podusie dla chorych dzieciaczków . Jak ktoś nie wie o co chodzi pisałam o tym TU.
Wzór na sówki  pochodzi z "kramu z robótkami" numer 2/2015



I kolejna zakładka , tym razem z wzorem celtyckim , podszyta od spodu filcem i usztywniona za pomocą flizeliny z klejem , „dyndadełka” makramowe z poprzedniego posta. 

Wzór pochodzi stąd 




Powstały również dwa mini hafciki kwiatowe : tulipanki
z których powstała kolejna karteczka i tu niestety nie znam  źródła wzoru :-(




Oraz róża – wzór pochodzi z ostatniego numeru Twórczych Inspiracji  ( 3-4/2015) – a jej zastosowanie pokażę przy innej okazji, bo jest częścią dużego projektu :-)


Różyczka strasznie mi się podoba więc pewnie jeszcze nie jedna taka powstanie.

I na zakończenie jeszcze szybkościowa karteczka, która powstała wczoraj i poleciała już do Hospicjum do Poznania na urodziny Kubusia, który bardzo lubi wiewiórki. Pisała o akcji Ania TU




I na dziś tyle, tekstu mało zdjęć trochę więcej. 
Jeszcze tylko gwoli wyjaśnienia  te moje hafty są efektem pracy kilku tygodni, nie myślcie, że powstały w ciągu trzech dni, bo aż takiego ADHD i nadmiaru czasu nie mam :-)
  
Dziękuję Wszystkim za odwiedziny i pozostawione komentarze a tym co się zastanawiają czy podołają  makramie mówię TAK - wystarczy kawałek zwykłego sznurka - spróbować trzeba koniecznie !!

Pozdrawiam serdecznie i idę walczyć z trzecim podejściem do spękań dwuskładnikowych :-(


sobota, 18 lipca 2015

Makrama lekcja 2

Witam Was

Dzisiaj jak w tytule będę moje dalsze nauki w technice makramy .
Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że ja mam jednak  robótkowe  ADHD.



 Nie dość, że zazwyczaj mam zaczętych kilka prac – aktualnie 6 - to jeszcze biorę się za nauki nowych technik. Tak też było z makramą.  Jak Joasia  ogłosiła na swoim blogu naukę tej techniki ochoczo dołączyłam do uczennic.  Do pierwszej lekcji miałam dwa podejścia, ale generalnie byłam zadowolona z efektów. W tym miesiącu mamy lekcję drugą  KLIK




Zanim do niej przystąpiłam dla przypomnienia zrobiłam sobie splotem spiralnym „dendadełka” do mojej kolejnej wyszywanej zakładki – pokażę  już wkrótce.  Wiązałam je z 6 nitek muliny ariadna, którą wyszywałam zakładkę.  Wiązało mi się dobrze  choć  spiralki są mikroskopijnej średnicy, ale do zakładki pasują idealnie.  Wprawne oko zauważy, że w dwukolorowej centralnie w środku zamieniły mi się kolory sznurków. 




To przechodzimy do lekcji 2.  Zadania do wykonania polegają  głównie na utrwaleniu dwóch podstawowych węzłów, płaskiego i spiralnego. Joasia zaproponowała do wykonania  :

Komplecik naszyjnik bransoletka i kolczyki – z tej opcji zrezygnowałam, bo ja generalnie nie noszę takiej biżuterii, kolczyków wcale bo nie mam dziurek, a  naszyjników takich też nie noszę. 

Druga propozycja to wykonanie dwukolorowej bransoletki. Wykorzystałam do jej zrobienia przydasie jakie podarowała mi  Beatka   czyli sznureczki i koraliki . Dziękuję Beatko raz jeszcze !!  
Jedne z koralików były dwukolorowe co w efekcie dało bransoletkę w trzech wersjach 





Byłoby  super, gdybym się znowu nie pomyliła.
Co ciekawe zauważyłam to dopiero na zdjęciu :-) 

Trzecia propozycja to wykonanie bransoletki z siateczką  wg. takiego schematu. 


Jak zobaczyłam tą plątaninę sznurków stwierdziłam,  
że nie dam rady, ale  postanowiłam sobie, że chociaż spróbuję. 
Koraliki znowu pochodzą z darów od Beatki, 
ale sznurek ….. no właśnie. 
 Zakupiłam go ostatnio w Lidlu - całe 50 m za niecałe 7 zł. Pisze na nim sznurek linkowy, ma grubość 1,7 mm. Jak go zobaczyłam stwierdziłam, że chyba się nada do plecionek. I się nie pomyliłam. Świetnie się go wiąże, dodatkowo fajnie się stapia. 


Niestety był tylko w  jednym takim zajebiście zielonym kolorze. W grubości  2 mm był żółty i trochę żałuję że nie kupiłam i tego drugiego. 

Zawiązałam 4 sznurki jak na zdjęciu i zdurniałam. 
Co ja mam biedna zrobić z tymi 8 sznurkami ??? Gapiłam się dobre pół godziny w ten schemat i coś tam w końcu pojęłam. Uplotłam taką bransoletkę. 



Nie wiem czy to jest to o co chodziło ???
 i czy to jest koronka ???  
Ale wiem,  że mi się  kurka wodna ta moja plecionka podoba i jestem z siebie  dumna !!

To jeszcze oba moje dzieła razem 


Ciekawostka - odkryłam , że zdjęcia bransoletek robi się doskonale na wałku do ciasta :-)


I to by było na tyle w temacie makramy. 
Idę pokukać co tam słychać na Waszych blogach :-)

Tylko bez głupich skojarzeń proszę :-)

Do zaś już niebawem