Witam Was
Dziś znowu post podróżny a nie robótkowy. Ja to niespokojna dusza jestem.
Weekend 12 do 14 czerwca, spędziłam w Krakowie na spotkaniu z moją byłą klasą z LO. To fajne jest bo choć maturę zdawaliśmy w 1978 roku i wielu z nas rozjechało się dosłownie po świecie ( Niemcy, Włochy, USA, morze bałtyckie) to praktycznie prawie wszyscy mają w moim mieście rodziców i czasem tu przyjeżdżają. Zawsze ilekroć ktoś z nas odwiedza rodzinne miasto, się spotykamy w knajpie a od czasu do czasu organizujemy też wyjazdy, jak ten ostatnio w Krakowie. I fajne jest to jak by tego upływającego czasu nigdy nie było. To już prawie 50 lat od naszej matury a my ciągle w sile wieku i nam się chce !! Życzę Wam wszystkim takiej wspaniałej klasy i takich spotkań nie tylko z okazji okrągłej rocznicy szkoły !!
Mieszkaliśmy w hotelu "Kazimierz II" w Krakowie na ulicy Starowiślnej, zostawiam Wam linka jak ktoś by chciał z tego hotelu skorzystać TU
Jedyny mankament tego hotelu to mój pokój, którego okna wychodziły na jedną z głównych ulic Krakowa. Efekt tramwaje kursowały do późnych godzin wieczornych i od bladego świtu, więc jak ktoś ma lekki sen nie polecam bo się nie wyśpi. Poniżej macie zdjęcie z mojego pokoju i widok z mojego okna.
I drugi mankament to brak parking własnego przy hotelu, co jest bardzo uciążliwe jak ktoś przyjeżdża własnym samochodem.
Olaliśmy zwiedzanie samego Krakowa, który w zasadzie Wszyscy znają i odwiedziliśmy w pierwszy dzień Club Kabaret i spektakl w nim "Cabaret" z piosenką francuską. Warto czasem odwiedzić takie miejsca.
Drugi dzień pobytu poświęciliśmy na zwiedzanie pobliskiej "Pieskowej Skały" i zamku w niej położonego. Ci co jeszcze dali radę zwiedzali jeszcze Ojców i Jaskinię Ciemną.
Na zdjęciu poniżej plan tego zamku i wejście główne do zamku
Tu macie słynne ogrody w zamku, arrasy które mnie zachwyciły w komnatach i ołtarz drewniany w kaplicy !!
Ale wieczorem po powrocie nie darowaliśmy Krakowie i charakterystyczne miejsca w nim zwiedziliśmy, nawet deszcz nam nie był straszny, choć trochę nas zmoczyło.
Nie odpuściliśmy między innymi kościołowi na Skałce i krypcie w Alei Zasłużonych Polaków. O kościele Mariackim nie wspomnę :-)
W drodze powrotnej zobaczyliśmy jeszcze "Opactwo Benedyktynów" w Tyńcu, na zdjęciu widok na to Opactwo i na Wisłę
Większość odwiedziła jeszcze słynny "Nikiszowiec" ale ja już go olałam, bo kierowca z którym jechałam musiał wracać do Kędzierzyna. Więc zdjęć z niego nie mam niestety, co nie znaczy że kiedyś tam pojadę, daleko nie mam, tym bardziej, że w zasadzie pochodzę ze Śląska, gdzie są moje korzenie.
Póki co pozdrawiam Was serdecznie


