Witam Was
Tak w zasadzie zabawy kwietniowe już ogarnęłam wszystkie. Dziś chciałam Wam opowiedzieć o moich kwietniowych wojażach.
Kwiecień w zasadzie miałam bardzo intensywny, jak to ja na miejscu nie usiedzi.
W pierwszym tygodniu były Święta i te spędziłam w domu jak zawsze zresztą.
Ale już w następny weekend od 10 do 12 kwietnia pojechałam do Sopotu na kolejne spotkanie rękodzielniczek. Tym razem nie było żadnych wspólnych warsztatów, skupiłyśmy się na na haftowaniu. Każdy wyszywał co chciał. Trzy z nas wyszywały haftem płaskim odzież, torbę i bluzkę dla wnuczki, dwie wyszywały krzyżykami zakładkę i serduszko na kartkę. Szósta nie mogła niestety przyjechać w tym terminie.
Pogoda nam wyjątkowo spasowała jak na kwiecień nad morzem.
Kwaterę miałyśmy super, wszędzie blisko jedyna jej wada to brak lustra w przedpokoju. W takim domu żeśmy nocowały.
Pojechałam tam z PTTK "Łazik" w Zdzieszowicach. Ale uważam że jeden dzień w tym pięknym mieście to stanowczo za mało. Zdjęć narobiłam mnóstwo, ale tylko kilka Wam pokarzę bo by mi wyszedł długi post.
Zwiedzanie Sandomierza rozpoczęliśmy rejsem statkiem po Wiśle










