Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiklina papierowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiklina papierowa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 marca 2017

Małe koszyczki prezentowe.

Witam Was

Melduję , że dziś zmiana techniki , mimo że kolejne kartki  czekają  już na publikację,  dam Wam trochę od nich odsapnąć :-)

Dziś przygotowałam pracę na marcową edycję





Dla odmiany  powrót do wikliny papierowej.  Jeszcze dwa lata temu poświęcałam każdą wolną chwilę na kręcenie rurek. Do teraz został mi niezły zapas pociętych gazet i skręconych rurek. Więc jak jest potrzeba sięgam do zapasów. Rekord skręcania pobiłam w drodze na urlop do Chorwacji, kiedy to w samochodzie skręciłam ich ponad 1 000.
Moje plecionki nie są może idealne, bo zanim doszłam do jako takiej wprawy odkryłam krzyżyki i wiklina poszła w zapomnienie. Jakieś tam podstawy mam  i czasem coś plotę, nie koniecznie z sensem :-).  Moja osnowa nadal jest zawsze lekko podchmielona  i przewraca się w kierunku odwrotnym do plecenia - co mnie  strasznie dziwi :-)
Zdjęcia musiałam robić wieczorem z fleszem,  bo kończyłam je dosłownie na ostatnią chwilę. Kolor koszyków w rzeczywistości jest ciemno brązowy, ale na fotkach wydają się czarne. 

 Tym razem uplotłam takie dwa małe prezentowe koszyczki "na  małe co nieco".



Zaliczyłam przy tej okazji dwa  debiuty.
 Po pierwsze zakończyłam plecenie koszyków  "bez zakończenia", sposobem największego autorytetu w dziedzinie koszy z wikliny  OliK, czyli po prostu obcięłam rurki osnowy. Uprzednio wpuściłam  między rurki osnowy i wątku kropelkę magika. Bardzo mi się ten sposób spodobał, prosto i szybko :-)


 Po drugie  udało mi się wypleść w miarę proste dno koszyków ( dotychczas wycinałam z tektury).


Malowałam, gotowe koszyki lakierobejcą. Następny cel do osiągnięcia - pomalować rurki przed pleceniem :-) Malowanie gotowej pracy przestało mnie satysfakcjonować, prześwity surowych gazet są nie do uniknięcia.

Koszyczki wypełnione  sizalem


 i zawartością.



Jutro trafią w łapki pewnych dwóch Pań z okazji Dnia Kobiet. Ciekawa jestem czy się spodobają?

I to na dziś tyle 

 Wszystkim  moim koleżankom życzę, żeby Wasi faceci pamiętali o   jutrzejszym święcie.



Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że zaglądacie i komentujecie.




piątek, 7 października 2016

Zapomniany wiklinowy koszyczek

Witam Was

Nie wiem jak u Was ale u mnie od kilku dni szaro, buro,  zimno, deszczowo i wietrznie. Pogoda nie nastraja optymistycznie. Mam mały zastój w pracach  rękodzielniczych. Brak weny i mnie dopadł. Mam tylko nadzieję, że to stan przejściowy :-)

Przeglądając moje pliki ze zdjęciami znalazłam koszyczek na chlebek, który robiłam jeszcze w lipcu, ale jakoś nie było kiedy pokazać.  Żadna rewelacja to nie jest, bo moje plecionki pozostawiają dużo do życzenia. Na dodatek podczas lakierowania miejscami zlazła mi farba i wygląda to średnio. 
Nowością jaką zastosowałam w koszyku jest wklejenie sznurka w miejscach przejścia dna w ścianki. Zrobiłam to zarówno w środku jak i na zewnątrz. Przyznaję, że nawet mi się takie rozwiązanie podoba.
Dno tekturowe, oklejone rurkami - nadal sobie trochę upraszczam bo wyplatane dno mi po prostu nie wychodzi :-(






Koszyczek  dostał oczywiście lniany wkład



 I to tyle w temacie koszyczka.

Jak wiecie  byłam kilka  dni w Zakopanem razem z Hanią  Pogoda była przepiękna jak na tą porę roku. Chodzenie po górach 1 października w krótkim rękawie to raczej rzadkość w  naszym klimacie.
A tak było na szlaku :-)



Od lewej zaczynając : Siklawica , Dolina Kościeliska, Polana Strążyska
 A poniżej rozejście szlaków w Dolinie Małej Łąki


Ostatniego dnia pobytu pogoda się diametralnie zmieniła jak to w górach . Było zimno wietrznie i lało jak z cebra. Ale nam nadal była cieplutko  bo spędziłyśmy dzień w otwartych w tym roku Termach Chochołów.


To był bardzo udany wypad :-)

I na dziś to tyle, pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę Wam udanego weekendu.




wtorek, 9 sierpnia 2016

Lody śmietankowe z nutką wanili i malinki

Witam Was

Dziś szybciutko , bo czasu mało . To żeby nie przedłużać banerek lodowy i moje wybrane gałeczki na zabawę do Danusi


 Jako że zapomniałam w lipcu o moich lodowych upodobaniach to  Szefowo melduję, że pastele lodowe  lubię bardzo jeżeli chodzi o ciuszki. Z lodów to czekoladowe, waniliowe i śmietankowe, za owocowymi nie przepadam. 


Na sierpień wybrałam sobie śmietankę i wanilię z niewielkim akcentem malinki .  A będzie tym razem wiklina papierowa, czyli kolejny koszyczek  na chlebuś , lub na coś innego - się zobaczy, bo ten jest w końcu mój własny. 
Kształt owalny, dno nadal tekturowe, oklejone rureczkami. I żeby nie było nie jest to praca, która powstawała od podstaw teraz. Ja już tak mam że jak coś robię  to zazwyczaj hurtowo. Koszyczki na chlebek powstawały jednocześnie trzy na raz. Pierwszy pokazywałam TU , ten dzisiejszy jest drugi. Trzeci pokażę za jakiś czas.  Na wstępie powiem tak :
 szału nie ma ale koszyk jest  :-)
Muszę się jednak sporo jeszcze nauczyć w tej wiklinie.  

Dobra koniec trucia, pokazuje co mam i zmykam do moich walizek :-)

Na początek koszyczek razem z lnianym wkładem i malinowym guziczkiem .




I troszkę fotek gołego koszyczka. Sorki że się błyszczy jak p....j.... ale szaro buro i ponuro było i nijak się nie dało fotek zrobić bez lampy :-)
 Malinki to tam niewiele ale razem z guziczkiem  troszkę jest. Mam nadzieję, że Stefan przyjmie taką minimalistyczną wersję lodów. 



  I jeszcze mój ulubiony kolaż 


I to by było na tyle dziś, mam nadzieję jeszcze zaliczyć jedną zabawę przed urlopem.

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i do zobaczyska niebawem.



środa, 27 lipca 2016

Róże i maki

Witam Was

Na początku chciałam Wam serdecznie podziękować za życzenia imieninowe, te wirtualne, te karteczkowe , telefoniczne i prezentowe. Serce się raduję :-).
Jak tylko ogarnę wszystkie zdjęcia nie omieszkam się pochwalić jakie piękne prezenty od Was dostałam :-)

A dzisiaj post łączony na dwie zabawy. Mam nadzieje , że organizatorki wybaczą, ale nie mam wyjścia albo wrzucę  do jednego posta albo wcale. Jakoś niespodziewanie miesiąc mi się za szybko skończył :-).

A więc żeby nikt nie był pokrzywdzony banerek łączony .


  Pierwsza praca na wspólna naukę  decou prowadzona prze Justynkę i Renię. Jako że są wakacje  tym razem niczego  nowego się nie uczymy - ot  
Mnie jakiś czas temu zagrał zdekupażowany koszyczek na chlebek z  wikliny papierowej. Powstał w zeszłym miesiącu, ale nie zmieścił się wcześniej w grafiku publikacji.
Koszyczek poleciał w ramach prywatnej wymianki do Wiktorii .



Wypleciony z gazetowych rurek, dno wycięte z tekturki i oklejone rurkami z obu stron  - wg pomysłu zaczerpniętego z bloga Wyplatanek




Całość pomalowana białą farbą akrylową , polakierowana no i ozdobiona metoda decou serwetką w maki.

Do koszyczka tradycyjnie uszyłam wyjmowany  lniany wkład .




 I jeszcze kolaż 



Druga zabawa kwiatowa  u Agatki, gdzie w lipcu króluje róża. Pomysły miałam, za to czasu nie. Ostatecznie skończyło się na dwóch kartkach z różyczkami. Wzorki pochodzą  ze sklepu Moniki  znanej jako Igiełka.



Ostatnio zauważyłam , że o ile przybywa mi kartek na Boże Narodzenie i wielkanocnych to te okolicznościowe jakoś strasznie szybko się rozchodzą. Postanowiłam więc uzupełnić swoje braki.  Stąd właśnie pomysł na kartki z różami. 
Wzorki są świetne i wyszywa się je szybciej niż robi potem kartkę.  
U mnie kartki bardzo prościutkie, wzorowane na kartkach testerki wzorów Moniki Katarzyny .




Kolorowe tło w kartkach to nic innego jak końcówki ozdobnych tapet, które dostałam w prezencie imieninowym,  ale o tym napiszę już  w następnym poście :-)


I na dziś tyle, lecę nakarmić żabki.

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie

Do zobaczyska już wkrótce.



sobota, 2 stycznia 2016

Wiklinowy koszyczek na chleb i wyszywane pudełeczko.

Witam Was

No i mamy Nowy Rok. Wiele z Was zrobiło już rachunek sumienia, czy jak kto woli podsumowanie roku ubiegłego. Ja mogę powiedzieć, że rok ubiegły był dla mnie dobrym rokiem. Dość pracowitym jeżeli chodzi o rękodzieło. Powstało dość sporo prac  w nowych dla mnie technikach . Ale przede wszystkim poznałam  kilkanaście dziewczyn  równie zakręconych  na punkcie rękodzieła jak ja. 
Czuję się świetnie w Waszym wirtualnym towarzystwie i mam nadzieję, że  będzie tak nadal czego sobie i Wam życzę :-)

Na ten właśnie rozpoczęty rok wielkich planów nie mam . Postanowiłam tylko po pierwsze zrobić w końcu porządki w moich przydasiach , bo panuje w nich straszny chaos. Pierwszą część już wykonałam. Posegregowałam w końcu wszystkie moje serwetki, zapakowałam do pudełek i opisałam. Zajęło mi to prawie trzy dni. 
Po drugie postanowiłam nieco zwolnić i ograniczyć ilość zabaw w których brałam udział. Zaczęło mnie to już męczyć, zamiast robić z przyjemnością to co lubię to robiłam z obowiązku - nie koniecznie to co było mi potrzebne i co sprawiało mi radość. 

A w pierwszym tegorocznym poście pokażę jeszcze dwie prace jakie powstały w zeszłym roku a nie doczekały się jeszcze publikacji.  Ale na początek zdjęcie moich kwitnących fiołków, które nic sobie nie robią z mrozu za oknem. 




Pierwsza zaległa praca to takie sobie zamykane pudełeczko. Za bazę posłużyły mi dwie rolki po taśmie klejącej . Oklejone białą kanwą z wyszytym motywem warmińsko - mazurskim , który pochodzi z tej strony Haftix

  
Pudełeczko  w środku wyklejone  filcem oraz pianką , która pozwala je fajnie zamknąć. 
Takie rozwiązanie wymyśliła kiedyś Kasia z Dziupli.






Druga moja zaległa praca to kolejny wiklinowy koszyczek na chlebek. Miał być dla mnie, ale poleciał do Beatki w ramach naszej małej wymianki. W zamian Beatka przygotowała dla mnie  jeden ze swoich pięknych medalionów. Medalion był prezentem gwiazdkowym dla mojej córki i   dotarł do mnie dzień przed wigilią. Jest śliczny ale w tym całym zamieszaniu przedświątecznym zapomniałam mu  zrobić zdjęcie, możecie go zobaczyć na blogu Beatki  

Koszyczek wiklinowy malowany na biało i oklejony folkową serwetką. Do tego uszyty lniany wkład. 






No i jeżeli chodzi o zaległości to już wszystko. 
Rozpoczynam nowy rok z czystą kartą. 

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę  oby wena twórcza Was nie opuszczała a doba się wydłużyła co najmniej dwukrotnie.





czwartek, 5 listopada 2015

2 w 1 + 2 w 1 + 2 w 1


 Witam Was

Pewnie Was dziwi ten tytuł, więc już wyjaśniam. Moja dzisiejsza praca jest zrobiona w dwóch technikach , składa się z dwóch części i  ma dwa zastosowania :-)

I pewnie większość z Was będzie zaskoczona tym co zrobiłam :-)

Ostatni raz  w tej technice pracowałam  w styczniu 2015 , a kiedyś   się u mnie dość sporo działo  w tym temacie ale ostatnio jakoś nie było mi po drodze :-)
I pewnie jeszcze długo nic bym nie zrobiła gdyby nie zamówienie. Wiecie już o czym mówię ???

Otóż poproszono mnie o zrobienie wiklinowego koszyczka na chleb. Kiedyś zrobiłam ich kilka  TU i TU  i TU - niestety wszystkie wyszły z mojego domku.

Od razu uprzedzam , że przy pracach innych dziewczyn Oli, Julianny czy Wyplatanek  moja wiklina stanąć za bardzo nie może, więc  umówmy się, że znam podstawy tej techniki ale nie mam praktyki :-)



Ja osobiście jestem zadowolona z tej pracy,  osoba dla której ją zrobiłam też a  nic tak nie motywuje do dalszej pracy jak zadowolenie klienta  i tego się trzymajmy !!

Nie  wychodzi mi jeszcze wyplatane dno w koszyczkach więc  jest prostsze rozwiązanie w postaci dna tekturowego. Koszyczek wypleciony z gazet niemalowanych i pomalowany na biało po wypleceniu. Usztywniony lakierem bezbarwnym - jest tak twardy że raczej nie do zajechania :-) 
Druga technika to oczywiście decoupage. Natalia dla której robiłam koszyczek wybrała serwetkę, która pasuje jej do zastawy stołowej.



Mnie nie pasowała do niczego -  bo nie wiedziałam jak ją ugryźć. Ale w końcu klient nasz pan  i powiem Wam, że znowu mnie bardzo pozytywnie zaskoczył efekt końcowy


Z boku i poniżej z dołu


I od środka 


  To pierwsze 2 w 1 mamy załatwione .

Do koszyczka został uszyty wkład  z surówki lnianej , ozdobiony koronką . I  z tego "szyjątka" jestem wyjątkowo zadowolona.


Koszyczek z wkładem to drugie 2 w 1. 
 foto w dzień  


i foto w nocy 


A trzecie 2 w 1 nie zostało uwiecznione na zdjęciach, bo normalnie zapomniałam .
Ale zastosowanie może koszyczek mieć różne . Z wkładem w środku będzie  na chlebek, a bez wkładu może być np. na owoce, orzechy.

i w zasadzie na dziś tyle, dodam może jeszcze że umarł "śmiercią tragiczną" mój aparat fotograficzny i dzisiejsze zdjęcia są zrobione telefonem. Muszę przyznać że jestem mile zaskoczona ich jakością. Nie mniej jednak aparat nowy trzeba zakupić, więc jak macie swoje ulubione typy to piszcie będę miała mniej szukania. 

Pozdrawiam  Wszystkich serdecznie i  do kiedyś.




You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...