Obserwatorzy

sobota, 21 sierpnia 2021

Kalendarz adwentowy odsłona ósma

 Witam Was

Pomału wracam na rękodzielnicze tory i dziś chciałam Wam zaprezentować co powstało u mnie w temacie kolejnej - ósmej już odsłony kalendarza adwentowego. Ci co biorą udział w zabawie wiedzą o czym mówię :-) . Chodzi oczywiście o zabawę u Splocika, jej szczegóły znajdziecie TU



 Tak jak wcześniej pisałam mamy już jej 8 odsłonę, a szczegół są TUTAJ



Tym razem do wykonania były trzy elementy:

Skrzat z numerem 23

Mikołajek z numerem 11 

Wianuszek z numerem 15

Jak wiadomo mój kalendarz jest wyszywany więc moje wyszyte wzorki prezentują się tak


a umieszczone zostały na gotowych pudełeczkach adwentowych



No i na koniec całość mojego kalendarza, stan na koniec sierpnia.


Wbrew temu co na zdjęciu jest prosty , mój aparat jakoś tak go skrzywił :-)

Już nam niewiele zostało do jego końca. Myślę że w przyszłym miesiącu ponownie uruchomię żabkę do wymiany gotowych kalendarzy, bo jak wiecie miałam podobny pomysł na zabawę. Jak ktoś ciekawy zapraszam do TEGO posta.


I na dziś wszystko , dziękuję za miłe komentarze i odwiedziny u mnie. 

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie 




środa, 18 sierpnia 2021

Rękodzieło i przysłowia - sierpień

 Witam Was

Jakoś trudno mi "zatrybić" po tym urlopie i wrócić do rękodzieła. Chyba był ten urlop za długi ( 14 dni). Tak się na nim rozleniwiłam, że nawet komputera nie odpaliłam. Reset  totalny. Ale wszystko co dobre szybko się kończy i trzeba wracać na stare tory. 

Tym razem postanowiłam zinterpretować kolejną zabawę którą jest " Rękodzieło i przysłowia" u Splocika


W tym miesiącu jakieś trudne wydają mi się przysłowia, które zaproponowała  Splocik. Pierwsze z nich 

1. Czytasz jakąś książkę po raz pierwszy, poznajesz nowego przyjaciela; czytasz ją po raz drugi, spotykasz starego. 


To akurat kojarzy mi się wybitnie z książką. Mam taką jedną, którą czytałam już chyba z 10 razy. Po raz pierwszy jeszcze jako nastolatka, a po raz ostatni całkiem niedawno. Jest to mianowicie "Mała księżniczka" autorstwa Frnaces Hodgson Burnett


No ale nie książkę tu przecież chodzi bo miała być interpretacja rękodzielnicza przysłowia. Dałam sobie więc spokój z tym pierwszym przysłowiem i postanowiłam zinterpretować drugie

2. Z czasem wróble na strachu siadają.

I tu łatwo nie było. Moja interpretacja jest podobna do tej jaką zaproponowała RENIA
Strach to kojarzy mi się wybitnie z czymś czego się w pierwszym momencie boimy. Dla nas rękodzielników jest to coś nowego, jakaś nowa technika.  Czyli jest z nami podobnie jak z tymi wróblami, które z czasem coraz mniej boją się Stracha.
Tak było i u mnie. Kiedyś panicznie się bałam szydełka i kordonka. Nie wyobrażałam sobie abym potrafiła na szydełku udziergać jakąś serwetkę. Pomogły mi w tym filmiki autorstwa MyszkiSzarej 
 I teraz to ja już spokojnie siadam na moim strachu - czyli łapię za szydełko i kordonek. A serwetka, którą chcę Wam pokazać nazywa się Julia a jej początki datują się na lipiec 2020 roku. 

Początki nie były łatwe. Miałam wielkie obawy i wielkiego stracha czy dam radę. Użyłam do niej kordonka Monika w kolorze ciemnej zieleni i szydełka 2 mm.



Dziergałam ją aż pół roku bo skończyłam ledwo przed Bożym Narodzeniem. A na końcu już się nie bałam dziergałam prawie z zamkniętymi oczami.



A całość wyszła dość spora bo ma aż 45 cm średnicy. 


Tu na zbliżeniu wzorek.  


Trochę pokrętne te moje tłumaczenie, ale mam nadzieję, że Splocik przyjmie taką moją interpretację. 

I w zasadzie to już koniec na dziś, niebawem pojawię się z kolejną pracą. Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i dziękuję za wszystkie komentarze zostawione pod moimi postami mimo mojej nieobecności. 



You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...