Witam Was
Dzisiaj będzie bardzo krótko bo nikt nie ma czasu ani na pisanie, a tym bardziej na czytanie tasiemcowych postów.
Jak to bywa u nas rękodzielników sprawdza się powiedzenie, że szewc bez butów chodzi.
Wszystkie świąteczne prace poszły do ludzi i w domu nie zostało mi prawie nic. Nagle się okazało, że potrzebuję jeszcze kilka drobiazgów dla moich znajomych i przyjaciół.
Przeszukałam moje zasoby i znalazłam jeszcze parę gołych klocków z których robiłam świeczniki. Zrobiłam więc na szybko kilka świeczników decou. Ale klocków było mało a serwetek mam ponad 100 wzorów świątecznych i nie mogłam się zdecydować, które wybrać, więc tym razem świeczniki tylko po 2 szt. z jednego wzorku. I już nie nudzę zapraszam do oglądania
Pobrokaciłam im dość mocno górę
A poniżej moja ulubiona świąteczna serwetka
A przy okazji znalazłam dwie zapomniane szklaneczki o dość ciekawym kształcie i też je przerobiłam na świeczniki. Zdjęcie górne z zapaloną świeczką w środku . Na dole szklanek pasta strukturalna.
I na zakończenie chwalę się jeszcze kolejnym prezencikiem jaki otrzymałam od Małgosi - naszego rzecznika prasowego. Dziękuję Małgosiu za przepiękną ręcznie malowana filiżankę, cudną bombeczkę i "żołnierzyka z małej armii"
A teraz już zmykam, przepraszam Was za mniejszą aktywność na Waszych blogach - obiecuje, że jak tylko ogarnę się z robotą pozaglądam do Was na 100% .
Pozdrawiam Was serdecznie przedświątecznie .



