Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 lipca 2026

Mój pobyt w Burkatowie

 Witam Was

Mój lipiec zaczynam znowu nietypowo, nie od zabaw a mojego pobytu wakacyjnego u syna.  Mój syn jakiś czas temu olał mieszkanie w dużym mieście ( Wrocław) kupił działkę na wsi, zbudował na niej dom i się wyprowadził.

Aktualnie mieszka w Burkatowie pomiędzy Świdnicą a Wałbrzychem, nad rzeką Bystrzycą. Miałam okazję być tam od 24 do 26 czerwca.

Blisko stamtąd do zapory na  rzece Bystrzycy w Zagórzu Śląskim, byłam i widziałam tą zaporę, Jest co oglądać, kto nie był polecam.  Może sama zapora nie jest tak popularna jak inne, ale warto ją zobaczyć. Zanudzać Was nie będę ale jak będziecie w tamtych okolicach warto ją zobaczyć.

Ale w końcu nie o zaprze chciałam pisać.  Na zdjęciu poniżej macie dom mojego syna od strony działki jak i od strony drogi dojazdowej.


Poniżej macie to co jest wokół domu, trawa nie koszona dopóki pszczółki  latają po koniczynie i brama wjazdowa na posesję.

Syn zabrał  nas też na  tradycyjne lody do pobliskiej Świdnicy. Na zdjęciu miejsce gdzie kupowaliśmy te lody i kawałek rynku w Świdnicy


Po lewo dalej rynek w Świdnicy a po prawo budynek Sądu, gdzie pracuję moja przyszła synowa. 


A że ja niespokojna dusza jestem i nie potrafię bezczynnie siedzieć nawet w takie upały wybrałam się na spacer po okolicy. Daleko nie uszłam, ale tam gdzie mieszka mój syn są fajne tereny. Nieopodal ma też rzeczkę Bystrzycę, gdzie jak nie spuszczają wody z zapory płynie sobie leniwie ta rzeczka, niestety po ostatniej powodzi  jest zanieczyszczona. Tak wygląda 


Na  zdjęciu poniżej macie widok na drogę dojazdową do posesji mojego syna i piękne osty, które rosną nad tą rzeczką właśnie.
Ogólnie rzecz biorąc fajne miejsce i cieszę się że mogą czasem tam pojechać, choć koszt zakupu i wybudowania nie był mały, tylko jak to w domku wiecznie jest robota, zresztą wiedzą  to Ci co mają swoje domki.

Pozdrawiam Was serdecznie i obiecuję że następny lipcowy post będzie już robótkowy.





 

piątek, 19 czerwca 2026

Kraków mój pobyt.

 Witam Was

Dziś znowu post podróżny a nie robótkowy. Ja to niespokojna dusza jestem.

 Weekend 12 do 14 czerwca, spędziłam w Krakowie na spotkaniu z moją byłą klasą z LO. To fajne jest bo choć maturę zdawaliśmy w 1978 roku i wielu z nas rozjechało się dosłownie po świecie ( Niemcy, Włochy, USA, morze bałtyckie)  to praktycznie prawie wszyscy mają  w moim mieście rodziców i czasem tu przyjeżdżają. Zawsze ilekroć ktoś z nas odwiedza rodzinne miasto, się spotykamy w knajpie a od czasu do czasu organizujemy też wyjazdy, jak ten ostatnio w Krakowie. I fajne jest to jak by tego upływającego czasu nigdy nie było. To już prawie 50 lat od naszej matury a my ciągle w sile wieku i nam się chce !! Życzę Wam wszystkim takiej wspaniałej klasy i takich spotkań nie tylko z okazji okrągłej rocznicy szkoły !!

Mieszkaliśmy w hotelu "Kazimierz II" w Krakowie na ulicy Starowiślnej, zostawiam Wam linka jak ktoś by chciał z tego hotelu skorzystać TU

 Jedyny mankament tego hotelu to mój pokój, którego okna wychodziły na jedną z głównych ulic Krakowa. Efekt  tramwaje kursowały do późnych godzin wieczornych i od bladego świtu, więc jak ktoś ma lekki sen nie polecam bo się nie wyśpi.  Poniżej macie  zdjęcie z mojego pokoju i widok z mojego okna. 

I drugi mankament to brak parking własnego przy hotelu, co jest bardzo uciążliwe  jak ktoś przyjeżdża własnym samochodem.

Olaliśmy zwiedzanie samego Krakowa, który w zasadzie Wszyscy znają i odwiedziliśmy w pierwszy dzień  Club Kabaret i spektakl w nim "Cabaret" z piosenką  francuską. Warto czasem odwiedzić takie miejsca. 


Drugi dzień pobytu poświęciliśmy na zwiedzanie pobliskiej "Pieskowej Skały" i zamku w niej położonego. Ci co jeszcze dali radę zwiedzali jeszcze Ojców i Jaskinię Ciemną.

Na zdjęciu poniżej plan tego zamku i wejście główne do zamku

Tu macie słynne ogrody w zamku, arrasy które mnie zachwyciły w komnatach i ołtarz drewniany w kaplicy !!



Ale wieczorem po powrocie nie darowaliśmy Krakowie i charakterystyczne miejsca w nim zwiedziliśmy, nawet deszcz nam nie był straszny, choć trochę nas zmoczyło.

Nie odpuściliśmy między innymi kościołowi na Skałce i krypcie w Alei Zasłużonych Polaków. O kościele Mariackim  nie wspomnę :-)


W drodze powrotnej zobaczyliśmy jeszcze  "Opactwo  Benedyktynów" w Tyńcu, na zdjęciu widok na to Opactwo i na Wisłę 

 

Większość odwiedziła jeszcze słynny  "Nikiszowiec" ale  ja  już go olałam, bo kierowca z którym jechałam musiał wracać do Kędzierzyna. Więc zdjęć z niego nie mam niestety, co nie znaczy że kiedyś tam pojadę, daleko nie mam, tym bardziej, że w zasadzie pochodzę ze Śląska, gdzie są moje korzenie. 

Póki co pozdrawiam Was serdecznie 




niedziela, 7 czerwca 2026

Mielno w maju

 Witam Was

I znowu mnie nie było, zresztą dość długo. Tym razem byłam nad polskim morzem w Mielnie - Unieściu.

Spędzałam tam czas od 23 maja do 5 czerwca 2026. Najpierw byłam w Holiday   TU  jak chcecie sami zobaczyć, mam też kilka zdjęć swoich.  Na zdjęciu poniżej domek w którym mieszkałam na zewnątrz i na dole w środku, na górze gdzie te schody są dwie sypialnie. Generalnie przeznaczony jest dla 9 osób, ma wg mnie tylko jedną wadę, jest tam tylko jedna łazienka, ale jak ktoś się na to godzi to spoko, jest wszystko, bez ręczników.

Sam obiekt jest ogromny, jest tam tylko samych domków 220 a do tego dochodzą jeszcze apartamenty w budynkach, restauracja, kawiarnia, bar, baseny i place zabaw dla dzieci, sauna.  Po lewo w tle jacuzii



 Tu macie widok na basen niby dla dorosłych, a w tle po lewo basen ze zjeżdżalniami dla dzieci  i widok na kawiarnię po prawo


Po lewo jeden z basenów dla dzieci a po prawo miejsce na ognisko.


I tak bym mogła jeszcze długo ale chyba nie o to chodzi, z dziećmi to bym tam nie radziła jechać, bo na koniec jak Was podliczą możecie się zdziwić, za wszystko trzeba płacić. Jak ktoś by miał jeszcze jakieś pytania chętnie odpowiem.
Potem przeniosłam się do moich znajomych którzy mają pensjonat 1km. od tego miejsca. Jak ktoś by chciał o nim poczytać zostawiam Wam linka TU
Pisałam już o nim wiele razy, bo jeżdżę do tego pensjonatu praktycznie co najmniej raz w roku. Pisałam już o nim wiele razy, bo rok bez mojego pobytu tam uważam za niezaliczony. Samego morza i zdjęć mam wiele ale mam  morza już po kokardy, więc tym razem pokażę Wam inne zdjęcia. O dziwo do tego miejsca jeżdżę praktycznie co roku i co roku jest w nim coś nowego.

Na zdjęciu po lewo macie morze i w  oddali ujście jeziora Jamno do morza, w środku nowa kasa po drodze do tego ujścia gdzie cumuję prom "Julek" który kursuję do Koszalina przez jezioro, po prawo ujście do morza jeziora z bliska. 

Wejście do jednej z knajp nad samym morzem "Marina" się nazywa, i siłownia zewnętrzna na plaży. 


Po lewo widok na morze z jednej z knajp "Stały Ląd" po środku mini latarnia, też nowa, a po prawo wróbelek na tarasie pensjonatu.
 

 Po lewo widok na pensjonat z jednej z ławeczek pod nim  a po prawo zbierało się na burzę, ale słońce nieśmiało wyglądało z tyłu chmur, dając niesamowity efekt na morzu. 


Jako że miałam okazję być nad morzem w Boże Ciało, po lewo macie pierwszy ołtarz na kotwicy, czyli przy głównym wejściu na plażę w Unieściu. Po prawo natomiast całkiem nowa łódka zakopana w piachu, też jej tam nie było w zeszłym roku.


A dla tych co dotrwali do końca ja na promenadzie mieleńskiej i widok z tej promenady na stronę przeciwną niż morze.


I tak bym jeszcze wiele zdjęć mogła Wam pokazać ale chyba nie o to chodzi w tym blogu. 
Pozdrawiam Was serdecznie



wtorek, 5 maja 2026

Włochy i majówka

 Witam Was

Mówiłam, że  ja na miejscu nie usiedzę.

 Ostatni weekend  ( od 28.04 do 03.05.2026) spędziłam we Włoszech a konkretnie na Sycylii.  Trasa obejmowała Katowice - Trapani.  To był wyjazd prywatny należę  do takiej  grupy 8 osób, wśród których  jest jedna, która jest super w znajdowaniu tanich lotów i kwater.  


Zdjęć mam mnóstwo z tego wyjazdu, ale postaram się Was nimi nie zasypywać. 
Kwaterę mieliśmy fajną z bokingu : trzy sypialnie, salon, kuchnię, jadalnię i dwie łazienki  no i oczywiście balkony. Poniżej macie zdjęcie z jednego z balkonów naszej kwatery na lewo, na prawo i na wprost. 


  W związku z tym że przylecieliśmy  do południa ( wylot z Katowic był 9:50 ) to pierwszy dzień pobytu we Włoszech potraktowaliśmy sobie  luźno, (od naszej kwatery na starówkę było nie było ok. 55 min. piechotą). Poniżej kilka zdjęć z drogi na starówkę  w Trapani


W Polsce w porównaniu z Włochami jest super czysto. We Włoszech kosza na śmieci nie uświadczysz  a śmieci  walają się dosłownie wszędzie ! To oczywiście moje odczucie.  
Na starówkę dotarliśmy, oprócz zabytków, rzuciły mi się w oczy bardzo wąskie uliczki.



Drugi dzień pobytu spędziliśmy na górze Erice, gdzie  z naszej kwatery było stosunkowo blisko ( Na  zdjęciu z kwatery ją widać na środkowym zdjęciu). Wjechaliśmy na tą górę kolejką gondolową. Poniżej na  pierwszym zdjęciu widok z tej kolejki a dalej to już widoki z tej góry. Można tam spoko spędzić cały dzień, są dwa szlaki, knajpki i mnóstwo zabytków, jest tam co oglądać.


Dzień trzeci spędziliśmy leniwie, na tamtejszej plaży do której z naszej kwatery też było blisko, tylko w drugą stronę. Macie poniżej zdjęcia z tej plaży, było ciepło tylko wiał straszny wiatr. Na końcu dnia nawet podziwialiśmy zachód słońca.


Kolejny dzień spędziliśmy na wyspie Favignana.


Popłynęliśmy tam katamaranem, bilety nie były tanie, ale warto było tam popłynąć, widoki  były niesamowite, szkoda tylko że byliśmy tam tak krótko, bo musieliśmy zdążyć na powrotny katamaran, który w drodze powrotnej dostarczył nam dodatkowych wrażeń w postaci bujania na falach.


 I tak bym mogła jeszcze długo, a na koniec ja na wyspie i widok z samolotu


  Pozdrawiam Was serdecznie i nie myślcie, że to już koniec moich wojaży w maju. Kolejne już 23 maja  nad polskim morzem :-)



środa, 29 kwietnia 2026

Sopot i Sandomierz.

 Witam Was

Tak w zasadzie zabawy kwietniowe już ogarnęłam  wszystkie. Dziś chciałam Wam opowiedzieć o moich kwietniowych  wojażach.

Kwiecień w zasadzie miałam bardzo intensywny, jak to ja na miejscu nie usiedzi.

 W pierwszym tygodniu były Święta i te spędziłam w domu jak zawsze zresztą.

 Ale już w następny weekend od 10 do 12 kwietnia pojechałam do Sopotu na kolejne spotkanie rękodzielniczek. Tym razem nie było żadnych wspólnych warsztatów, skupiłyśmy się na na haftowaniu. Każdy wyszywał co chciał. Trzy z nas wyszywały haftem płaskim odzież, torbę i bluzkę dla wnuczki, dwie wyszywały krzyżykami zakładkę i serduszko na kartkę. Szósta nie mogła niestety przyjechać w tym terminie. 

Pogoda nam wyjątkowo spasowała jak na kwiecień nad morzem.

Kwaterę miałyśmy super, wszędzie blisko jedyna jej  wada to brak lustra w przedpokoju. W takim domu żeśmy nocowały. 


No i kilka zdjęć z rzeczonego Sopotu, poniżej macie widok z plaży w kierunku na słynne  molo (z  lewej strony) i na port w Gdańsku ( z prawej strony ) 


Wejście na molo  (niestety płatne ) i jedna  z zabytkowych kamienic w drodze na plażę

 


Na końcówce  mola w Sopocie 


Słynny krzywy domek na deptaku w Sopocie 


 
A tu macie dworzec PKP w Sopocie i jedna z knajpek  gdzie można było kupić zupę rybną 


 Następny weekend spędziłam ( 18 do 19 04.)  w Sandomierzu, czyli zgoła w innym regionie Polski.

Pojechałam tam z PTTK "Łazik" w Zdzieszowicach. Ale uważam że jeden dzień w tym pięknym mieście to stanowczo za mało.  Zdjęć narobiłam mnóstwo, ale tylko kilka Wam pokarzę bo by mi wyszedł długi post.

Zwiedzanie Sandomierza rozpoczęliśmy rejsem statkiem po Wiśle 


Wiadomo to miasto kojarzy się z serialem " Ojciec Mateusz" Jest tu wiele miejsc  z nim  związanych. Na zdjęciu macie oprócz sklepu gdzie jest też muzeum  tego serialu sklep a na zdjęciu po prawej macie wejście do komisariatu policji. 


Spaliśmy w urokliwym miejscu niedaleko Sandomierza w ośrodku "Zacisze" , które to miejsce Wam szczerze polecam .



Drugi dzień zaczęliśmy od wdrapania się na "Góry Pieprzowe" skąd był przepiękny widok na Wisłę i Sandomierz. Tamte okolice to też raj owocowy, na zdjęciu kwitnący sad czereśniowy. Pełno tam w okolicy  sadów i winorośli.


W drodze powrotnej zwiedziliśmy ruiny zamku w Ujeździe "Krzyżtopór"


 Tak bym jeszcze wiele mogła Wam pokazać ale lepiej będzie jak zobaczycie to na własne oczy. Ja mam tylko jedną uwagę. Nie da się wszystkiego zobaczyć w Sandomierzu przez jeden dzień, ale w sezonie turystycznym w życiu bym tam nie pojechała. Polecam Wam bardzo tamte rejony, jest tam co oglądać. 

Pozdrawiam Was serdecznie  i do zobaczenia w maju. który też się dla mnie zapowiada wyjazdowo.



niedziela, 30 listopada 2025

Sucha Beskidzka wyjazd w listopadzie

  Witam Was

Dziś znowu post podróżniczy. Listopad 2025 u mnie znowu wyjazdowy. W  listopadzie pojechałam z naszymi emerytami do  Suchej Beskidzkiej. Zakwaterowani byliśmy  w Hotelu Monttis.  Jak ktoś ciekawy to zapraszam na stronę hotelu Tu

To był niby tylko tydzień, ale bardzo intensywny, wiele się działo  w tym czasie, na nudę nie można było narzekać .

Sam hotel położony niezbyt przyjaźnie, jak na emerytów, bo w zasadzie na końcu Suchej, do centrum było daleko.

 W drodze do Suchej zwiedzaliśmy Zamek w Pszczynie, kto nie był polecam bo jest co oglądać !!

Poniżej kilka zdjęć z tego zamku 


A taki miałam widok z okna hotelu. Taki fajny obiekt i się marnuje, widać chętnych na wynajem brak.


 Poniżej słynna "Karczma  Rzym"  na rynku w Suchej.


 I jak by nie patrzył zamek i park wokół zamku w Suchej,  zwany "Małym Wawelem", prawda że podobny do Wawelu.


Zwiedziliśmy też  Kalwarię Zebrzydowską i Sanktuarium w Rychwałdzie  w drodze powrotnej zwiedzaliśmy Żywiec. Ogólnie mogę powiedzieć, że to był bardzo intensywny wyjazd, ale nie żałuję bo sama bym w większości tych miejsc nie była. 



O dziwo mimo że to emeryci, to praktycznie na wszystkich wycieczkach byli, tym bardziej że mieliśmy swój autobus. W hotelu mieliśmy jeszcze takie atrakcje jak spotkanie przy grillu z kapelą góralską czy też balety  z DJ. 

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę Wam podobnych wyjazdów !!!!





You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...