Obserwatorzy

sobota, 10 października 2015

Haftujemy w ciemno - część I

Witam Was 
Dzisiejszy post  nie był planowany, miał się ukazać dopiero 12 października, ale  na ziemię  sprowadziła mnie  Elunia  i musiałam się  szybko  zmobilizować bo post powinien się ukazać 10 a nie 12.  Skleroza co prawda nie boli ale ile się trzeba nachodzić !!!

Odkąd zaczęłam wyszywać krzyżykami zawsze mnie strasznie ciekawiły zabawy salowe ze wspólnym haftowaniem. I właśnie na takie wspólne haftowanie się zapisałam u raeszki 


Ale ... najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie wiem co wyszywam ... obrazek widziała tylko organizatorka.
 Zdradziła tylko tyle, że jest o tematyce bożonarodzeniowej. I teraz co 3 tygodnie pokazuje nam tylko kawałeczek.  Strasznie mnie ciekawi co z tego wyjdzie, zwłaszcza że oryginalny wzór był przeznaczony na muliny DMC, ja takowych nie posiadam więc musiałam sobie podmienić na Ariadnę. Po tym co pokazała Elunia widzę , że ile osób haftujących tyle różnych obrazków powstanie. 
Ja swój wyszywam na kanwie 14 ct i bez tamborka , bo nie umiem na nim wyszywać - aczkolwiek nie wiem tego na pewno bo nie próbowałam :-) 

Pierwsza wyhaftowana część wygląda tak 



Niestety jak zobaczyłam co pokazała Elunia i inne dziewczyny to się trochę podłamałam , u nich taki porządek na kanwie  a u mnie jeden wielki burdel !!
Ale potem se powiedziałam : 
Nie ważne jak kto zaczyna ... ważne jak kończy :-).

No i co myślicie , co to będzie?? jest biały na 100% jakiś śnieżek, wyłania się kawałek zielonego to pewnie jakaś choinka, jest też dużo czerwonego  to  mi się tylko z Mikołajem kojarzy, ale ta żółto - brązowa plama to chyba jakiś domek, tudzież inna figurka z brązu ??? 
Teraz pewnie dostaniemy do wyszywania prawy dolny róg, co by dalej nie było wiadomo co jest na obrazku??!!
  
I na tym powinnam zakończyć tego posta, ale żeby nie było , że nic nie robię to pokażę dwa kolejne hafty  przygotowane do kartek. 


Ten poniżej na zamówienie z okazji 80 -tych urodzin 



Oba wzory pochodzą ze sklepu Caricamo - kupiłam sobie wzorki online TU i  TU 

 I teraz to już naprawdę koniec. Dziękuję Wam za przesympatyczne komentarze pod moją  śliwkową wyspą i zmykam wyszywać drugą część obrazka.
Jak ktoś by jeszcze miał ochotę na wspólne wyszywanie to zapraszam . Pierwszy kawałeczek znajdziecie Tu a drugi i prace z I części Tu  - o dziwo jest to prawy górny róg więc może druga odsłona wyjaśni co haftujemy :-)

Pozdrawiam i do zaś :-)



czwartek, 8 października 2015

Śliweczki w duecie

Witam Was

Z tytułu wiadomo co dziś będzie , a będzie oczywiście na śliwkowo, czyli kolejna już odsłona zabawy w kolorki u Danusi 


Wszyscy doskonale wiedzą o jaką zabawę chodzi, ale jak by  tu trafiła jakaś zbłąkana owieczka która jeszcze o tej zabawie nie słyszała to odsyłam TU

To żeby dopełnić  formalności to powiem, że kolor śliwkowy lubię  w ciuchach i dodatkach mam nawet kilka sztuk garderoby w tym kolorze.   W aranżacji  wnętrz lubię ale koniecznie z dodatkiem  jakiś jaśniejszych barw.  W rękodziele robię też czasem prace w tym kolorze, ale nienawidzę go fotografować. Chyba obiektyw nie lubi tego koloru, bo uzyskanie jego prawdziwej barwy na zdjęciu graniczy z cudem. W kuchni uwielbiam wprost placek drożdżowy ze śliwkami w wykonaniu mojej córki. Lubię też śliwkowy kompot i naleweczkę ze śliwek.

A co tym razem przygotowałam na zabawę ??
Ano nic nowego – coś co doskonale znacie i kojarzycie z moim blogiem  :-)
Musiałam zadbać o kondycję naszej wirtualnej firmy „Knocik” bo odkąd Szefowa utonęła w koralikach strasznie nam podupadła, a wiadomo konkurencja nie śpi  !!
Więc dzisiaj zobaczycie kolejne świeczniki , tym razem w wydaniu śliwkowym .
Tradycyjnie na początku serwetka jaka wylądowała na klockach 


 I same świeczniki - tym razem pamiętałam, że pierwsze zdjęcie to to które ma się znaleźć w kolażu u Danusi 




A zdjęcie poniżej zrobiłam z ozdobnymi świeczkami z lawendą i na nim najbardziej widać, że świeczniki są śliwkowe :-)


I jeszcze kolaż




Mam nadzieję że Państwo „Stefanostwo” spędzą przy ich blasku miłe chwile na pięknej wyspie na lazurowym wybrzeżu.



Pewnie myślicie , że znowu mi coś na łeb spadło, ale kto by nie chciał o tej porze roku wybrać się w tak piękne, ciepłe i romantyczne miejsce ????

No cóż moja wyspa taka urocza już nie jest ….  powstała na drugą część wyzwania – tą jadalną



Co prawda miałam  sobie carving odpuścić tym razem, ale pewnie Danusia aby mi nie darowała :-)

Poza tym popatrzcie jakie piękne śliweczki  - giganty udało mi się zakupić – szkoda by było żeby się takie dobro zmarnowało .



Dokupiłam więc galaretkę owocową w kolorze turkusowym i wysłałam państwo „ Stefanostwo” na wakacje na bezludną wyspę zrobioną z połówki największej śliwki.
Rośnie tam co prawda tylko jedna palma, ale za to jaka dorodna - wykonana ze słupka marchewki i śliwkowego pióropusza.
A Stefan ze Stefanią popłynęli na wyspę dwiema śliwkowymi łódeczkami z żaglami serowymi, ubrani jedynie  w winogronowe stroje ze śliwkowymi kapeluszami  na głowie
I oczywiście zabrali ze sobą śliwkowe świeczniki :-)

Koniec bajki czas na zdjęcia  - niestety robione wieczorową porą bo palma nie chciała już dłużej stać i  do rana by się chyba utopiła w turkusowym oceanie.






I tym wesołym - mam nadzieję akcentem żegnam się z Wami do następnego razu :-)





You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...