Witam Was
Jak widzicie po tytule, będzie się dziś działo w kilku tematach.
Zacznę od tego co tygryski lubią najbardziej, czyli od prezentów.
Nie tak dawno pojawiła się wśród nas pewna sympatyczna osóbka Anitka T . Nadaje dokładnie na tych samych falach więc nie trudno ją odnaleźć. Zresztą to taka mała sympatyczna pchełka, wszędzie jej pełno. Zajrzyjcie do niej koniecznie bo zdolna osóbka jest niesamowicie.
Jakiś czas temu Anitka pokazała na swoim blogu bardzo fajne odlewy wykonane z masy fimo. Miałam kiedyś styczność z tą masą w postaci koralików. Ciekawa byłam jak wyglądają takie odlewy w naturze i czy są ciężkie. No to dostałam .... zamiast kilku elementów wielką pakę :-). Po rozpakowaniu zobaczyłam wielki stos serwetek, śliczne koroneczki i kilka pięknie zapakowanych pakuneczków.
Na pierwszy ogień poszły serwetki, wiadomo "mój świrek" , okazało się że w moim posiadaniu było tylko kilka wzorów, więc radość moja była ogromna.
Ale to co zobaczyłam po odpakowaniu prezencików wprawiło mnie w totalny zachwyt. Jako pierwsze rzeczone miniaturowe odlewy z masy fimo .
Ona są naprawdę maleńkie , niektóre nie większe od paznokcia na małym palcu. Przy tym leciutkie jak piórko i z mnóstwem cudnych detali.
W kolejnej paczuszce znalazłam śliczne wstążkowe różyczki , które leżą na takiej fajnej pajęczynowej siateczce, które też była w paczuszce.
Ostatni pakuneczek zawierał śliczne guziczki, retro mini zapięcia i okucia oraz pręciki do kwiatuszków.
Anitko pięknie Ci dziękuje za wszystko !!!
*****************************************************************
W drugiej części chciałam się z Wami podzielić kolejną niespodzianką i kolejnym spotkaniem w realu .
Tak się składa , że jedna z naszych blogowych koleżanek mieszka pod Wrocławiem. A jest nią Kazia Mazur, znana w świecie blogowym jako Iza Kama
No i cóż, żal by było nie wykorzystać okazji do spotkania, które oczywiście się odbyło. Było to kolejne już spotkanie w realu z serii "znamy się od kołyski"
3 godziny przeleciały nam nie wiedzieć kiedy, tematów do rozmowy nie brakowało . Kazia to bardzo sympatyczna szczera i ciepła osóbka.
Dziękuję Ci Kaziu pięknie za miło spędzony czas, koniecznie musimy powtórzyć to spotkanie .
A na dowód tego jak fajnie nam było nasze rozradowane dziubki.
Kazia nie omieszkała obdarować mnie swoimi pięknymi frywolitkowymi pracami. Dostałam przepiękną frywolitkową serwetkę i cudną ważkę.
Nie udało mi się dokładnie uchwycić koloru ważki, ale ten z pierwszego zdjęcia jest prawie taki jak w naturze.
***************************************************************
I na zakończenie , cel mojej wizyty na warsztatach, mianowicie moje pierwsze kwiatki do scrabookingu wykonane z papieru czerpanego na bazie wycinanek z wykrojników.
Może niektóre z Was się uśmiechną , bo niby co to za filozofia zrobić takie kwiatki. No jak się wie to żadna, ale jak ktoś tego nigdy nie robił to wszystko jest zagadką. Dowiedziałam się wielu pożytecznych rzeczy i powiem Wam że jestem super zadowolona z tych warsztatów.
A poniżej to co na nich zrobiłam .
Uf.... chyba przesadziłam z długością tego posta, ale tak już mam, jak mam wenę to gadam/piszę bez końca :-)
Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za dobre słówko, które zostawiacie.
Do zobaczyska wkrótce.