Witam Was
Jak większość z Was pewnie wie w kreatywnym bazarku u Agatki od jakiegoś już czasu trwa kwiatowa zabawa .
W lipcu króluje nam Lawenda
Agatka zapytała również jaki kwiatek kojarzy nam się z sierpniem, pierwsza myśl to słonecznik, ale ten kwiat już był w zabawie. To ja powiem , że RÓŻA królowa kwiatów. Kwitnie przepięknie nie tylko w sierpniu ale przez całe prawie lato do późnej jesieni.
To wracamy do lawendy, która właśnie teraz kwitnie przepięknie, rozsiewając wokół piękny zapach. Cudnie wyglądają te lawendowe pola
Niestety moje prace z lawendą już takie cudne nie są :-(
Nie mogłam się zdecydować co przygotować na tą zabawę. W efekcie powstały trzy różne prace, z których jestem tak średnio zadowolona. No i oczywiście zapomniałam że kolor lawendowy nie daje się za diabła sfotografować - zawsze mi wychodzi bardziej niebieski niż fioletowy :-(
Jako pierwszy powstał malutki hafcik krzyżykowy - wzorek znaleziony na pintereście.
z którego powstała kolejna karteczka.
Jakoś tak nie bardzo byłam zadowolona z tego haftu zwłaszcza kolorystyki ale takie mulinki były do niego zapisane.
Postanowiłam więc zmierzyć się z haftem wstążeczkowym. Tu zarówno projekt - czytaj spontan bez planu - jak i dobór kolorów to moja własna inwencja twórcza. Wyszywałam na surówce lnianej , trochę ciężko się przeciągało wstążeczki i max co się dało to 6mm szersza by już chyba nie przeszła.
Czy to coś jest podobne do lawendy ... chyba nie do końca ??
I tu też postanowiłam ten haft wykorzystać do kartki - tak mi się kiedyś wymyśliło, bo generalnie nie widziałam kartek z haftem wstążeczkowym, w każdym bądź razie to jest mój debiut.
Wnioski i nauki z tej pracy - zwrócić baczniejszą uwagę na to co się dzieje po lewej stronie haftu :-) ja sprawę olałam, przeciągałam wstążki gdzie się dało co "pięknie" widać na prawej stronie :-)
No i zrobiłam dwie kartki i dalej nie do końca byłam usatysfkacjonowana. To sięgnęłam po serwetkę z lawendą i kawałek lnianej surówki. Przy użyciu medium do tkanin nakleiłam wzorek .
Jak widać kolor tła serwetki nie zlał się z tłem tkaniny, więc spróbowałam go trochę pocieniować. I tu znowu mój debiut i efekt do D...y . Muszę koniecznie potrenować :-(
A z tego co wyszło uszyłam sobie woreczek na suszoną lawendę.
Ostatecznie z woreczka jestem najmniej zadowolona, ale w końcu i tak wyląduję w mojej szafie i nikt go więcej na oczy nie zobaczy :-)
I gdyby nie fakt że mamy pierwszą dekadę lipca za sobą, a ja mam do obskoczenia jeszcze 4 inne zabawy, pewnie bym dalej walczyła z tą lawendą :-). Ale kto wie, jak mi czasu styknie to może jeszcze coś zmajstruję, świeczniki na ten przykład bo coś dawno ich nie robiłam. Szefowa mnie z Firmy świecznikowej wyleje jak się będę tak obijać !
To na pożegnanie jeszcze mały kolażyk , który wędruje do Agatki
Dziękuję Wszystkim którzy do mnie zaglądają i pozostawiają dobre słówko :-)
Pozdrawiam serdecznie z nieco chłodniejszego południa.
Do następnego .....



