Witam Was
Tytuł mówi chyba sam za siebie, ale żeby nie było wątpliwości o czym dziś będzie to na dzień dobry banerek
Banerek chyba już wszystkim znany, bo dotyczy zabawy w kolory u Danusi. Jak nie daj Bóg ktoś jeszcze nie wie o co chodzi to zapraszam do Królowej na pokoje o TU .
Zabawa nabrała ogromnego rozpędu, chyba niebieski wszystkim spasował bo prac przybywa w ekspresowym tempie. Jak zdążę z pisaniem to moja będzie już 15, a mamy dopiero 6 stycznia. Może w końcu padnie magiczna setka.
Niebieski fajny kolor, myślę że chyba nie ma na świecie ani jednej osoby która by nie miała choć jednej pary niebieskich dżinsów . U mnie poza gaciami jest jeszcze kilka sztuk garderoby w tym kolorze, nawet mam jedne granatowe szpilki, ubierane co prawda dwa razy w roku od wielkiego święta, ale za to stykną mi jak nic do końca życia. Mam też kuchnię ze sporą ilością dodatków niebieskich, w tym kawał ściany z niebieską tapetą.
Skojarzenia z niebieskim mam dwa ciepłe i zimne. Jedno to szafirowo-niebieskie morze na tle błękitnego nieba - jak na zdjęciu z Chorwacji
I drugie skojarzenie to błękitne niebo, lekki mrozik i pięknie ośnieżony stok narciarski - jak na zdjęciach z Białki Tatrzańskiej
Macie już ciśnienie 300 i wielkie nerwy, kurna gdzie ta niebieska praca ???
No ale mnie już trochę przecież znacie, i wiecie że u mnie wstęp to 1/2 tasiemca :-))
No dobra kończę i przechodzę do tematu właściwego.
Z tym kolorem niebieskim to było tak. Czekałam na niego od listopada, bo miałam już w głowie pracę jaką wykonam. A mianowicie od dawna marzył mi się okrągły koszyczek z wikliny papierowej z pokrywką, wypleciony z rurek z programu TV "To i Owo".Gazetka ma fajne niebieskie brzegi. Zbierałam gazetki od dość dawna, nakręciłam niebieskich rurek z zamiarem wyplecenia koszyczka w pionowe paski niebiesko - biało. Niestety przeliczyłam się z umiejętnościami. Nie wyplotłam już nic od ponad pół roku i szło mi jak po grudzie. Jak już wymęczyłam ten koszyk, uznałam że paski są fatalne i że trzeba go pomalować na niebiesko bo wstyd go pokazać. I wtedy pojawiła się jedna z pierwszych niebieskich prac a był nią właśnie wiklinowy koszyczek - bardzo ładny - mój przy nim to była tragedia. Więc sobie odpuściłam, pokażę kiedyś przy innej okazji jak mi serca starczy żeby skończyć tą karykaturę.
A praca którą Wam dziś pokażę jest całkowitym "spontanem" - wczoraj mnie olśniło :-)).
Po części zawdzięczam ją moje córce, która po przyjeździe do domu na Święta spojrzała na moje puszki w których leżakowały pierniki i skwitowała: "mama a czemu ty se tych starych puszek nie zdekupażujesz ???
No to se przygotowałam puszki do zdekupażowania.
Były już pomalowane, polakierowane i czekały na zdobienie. Spojrzałam na nie i stuknęłam się w czoło. Se myślę kobieto czego ty kombinujesz jak koń pod górę, zrób to co wychodzi Ci ostatnio najlepiej.
Zanurkowałam w moich kartonach z serwetkami w poszukiwaniu niebieskości i się nie zawiodłam. Takim oto sposobem powstała całkiem nowa niebiesko - biała puszka na ciasteczka.
Częstujcie się proszę a ja lecę wrzucić żabce na języczek, niech się bidulka też posili.
A na koniec jeszcze kolaż
Dziękuje Wam za liczne odwiedziny i pozostawione komentarze.
Życzę wszystkim bezbolesnego powrotu do normalności po tych 2 tygodniach świętowania.




