Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekoladowe dekoracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekoladowe dekoracje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 listopada 2015

Co wspólnego ma czekolada z mikrofalówką ???

Witam Was 

Jak w tytule jest czekolada , to wiadomo już czego będzie dotyczył dzisiejszy post.
To  wrzucam jeszcze banerek, żeby już nie było wątpliwości .


Dziś będzie o carvingu czekoladowym na drugą część zabawy w kolorki u Danusi .
Dla przypomnienia zasad  TU znajdziecie szczegóły. 

Miałam wielkie postanowienie, że tym razem nie wystąpię w tej drugiej części, ale Szefowa zagroziła wczoraj, że pójdę bez premii w tym miesiącu i musiałam coś wykombinować - Święta idą i gotówka wielce pożądana !!!
A skąd moja niechęć do wyczynów kulinarnych ???? Ano stąd że był pomysł i była próba i była  wielka porażka. Pierwsza moja carvingowa praca wyglądała tak 


Skojarzenia miałam raczej niecenzuralne, więc posilił się nią kosz na śmieci , aczkolwiek chyba WC byłoby stosowniejszym miejscem :-)


Chciałam sprawę przemilczeć i nie przyznawać się do tego bo mi wstyd, że taka stara jestem a taka głupia . No trochę mnie usprawiedliwia fakt , że kuchnia nigdy nie była moja mocną stroną.

Ale do rzeczy zadam Wam jedno pytanie i proszę o szczerą odpowiedź .

Kto wie, że czekolady nie wolno rozpuszczać w tradycyjnym garnku na gazie ?? Oczywiście mowa tu o samej czekoladzie bez dodatków wody, mleka  i masła.

Zrobiłam sondę  w pracy, zapytałam kilka moich koleżanek, specjalistek od pieczenia ciast i ani jedna z nich o tym nie wiedziała.

Utwierdziło mnie to w przekonaniu , że chyba nie tylko ja jestem taka niedouczona w tym temacie.

Więc dzięki temu że Danusia mi wierciła dziurę w brzuchu o carving czekoladowy  znowu się czegoś nauczyłam i zapamiętam do końca życia. 

Ci co o tym wiedzieli proszeni są o nie nabijanie się ze mnie, a dla tych  co tak jak ja  żyli w nieświadomości  :

Czekoladę gorzką rozpuszcza się w temperaturze max 50 stopni , mleczną w temperaturze max 45 stopni a białą w temperaturze 40 stopni. W temperaturach wyższych w czekoladzie ścina się białko i zamiast się rozpuszczać zaczyna się przypalać i robi się  z niej gęsta bryja - patrz zdjęcie powyżej. 
Na  rozpuszczenie czekolady do stanu lejącego są  dwa sposoby .
Pierwszy  - czekoladę należy rozpuszczać w kąpieli wodnej, czyli wsadzamy miskę z połamaną czekoladą  do garnka z ciepłą wodą, przy czym woda nie może nam  się zagotować, ma tylko być cały czas gorąca.

I drugi sposób w mikrofalówce , ale też trzeba wiedzieć jak to zrobić. Nie będę Was już zanudzać, jak ktoś chętny odsyłam do tego filmiku w którym mistrz czekolady od Wedla wszystko wyjaśni. Powiem tylko, że po zastosowaniu tej metody moja czekolada była w stanie idealnie płynnym po 5 min.

 No to mogę przystąpić do mojej carvingowej dekoracji. Jako, że święta  kiedyś przyjdą , proponuje Wam dziś czekoladową choinkę . Niestety nie robiłam zdjęć poglądowych, bo nie wiedziałam czy mi coś z tego wyjdzie, ale postaram się  opisać.

Potrzebujemy talerzyk deserowy , dwa woreczki śniadaniowe,  stożek styropianowy lub zwinięty z kartonu. Tabliczkę czekolady, groszki do dekoracji ciast i wiórki kokosowe . 
W czasie jak czekolada rozpuszczała się w mikrofalówce do jednego woreczka wsadziłam talerzyk. Drugim owinęłam stożek i postawiłam na talerzyku. Następnie idealnie rozpuszczoną czekoladą oblewamy stożek od czubka zaczynając . Czekoladka nam pięknie spływa po stożku tworząc fajną kałużę na dole.  Następnie ubieramy choinkę w bombki z kolorowych groszków  i na koniec obsypujemy śniegiem z wiórków kokosowych . Następnie wsadzamy na godzinę do lodówki  Po wyjęciu nasza choinka wygląda tak  


 Ściągamy z woreczka na talerzyku,   dodajemy trochę świątecznych  dekoracji i choinka gotowa . 


Coś mi to białe tło nie pasowało więc  jeszcze na innym 


i z bliska 


Niestety Stefci nie smakował styropian i po posiłku  zostały tylko smętne resztki, ale uratowałam stożek, będzie na kolejną choinkę, niekoniecznie z czekolady 



Miałam jeszcze dziś pokazać małe co nieco robótkowego ale wyszedł mi taki tasiemiec czekoladowy, że sobie już odpuszczę . 
To chyba efekt mojej znajomości z naszym rzecznikiem prasowym czyli Gosią .  Hihi …Gosia  jak by co jeden rozdział do Twojej książki spokojnie napiszę :-)

No dość tego gadulstwa, robótki będą innym razem.
Mam nadzieję, że za taki wysiłek myślowy, dostanę od Szefowej premię dodatkową :-)

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję że tu jeszcze zaglądacie . 



piątek, 13 listopada 2015

Czekoladowo - pomarańczowo

Witam Was

Podobnie do Danusi postanowiłam w tym miesiącu jak najszybciej uporać się z zabawami blogowymi, żeby mieć czas na przygotowania do Świąt. Tak się składa , że musiałam wziąć kilka dni urlopu i częściowo udało mi się wykorzystać ten czas na robótki. 

Dzisiaj  będzie bez zgadywanek i  zaskoczenia, czyli moja  praca na listopadową zabawę u Danusi. Powszechnie wiadomo, że  jej tematem przewodnim jest gorzka czekolada i  kolorek czekoladowy.



 Sam kolorek bardzo lubię zarówno w ubiorze jak i w dodatkach i we wnętrzach.  Czekoladkę taż  bardzo lubię aczkolwiek nie koniecznie gorzką , wolę mleczną a jak jeszcze zatopione są w niej całe orzeszki to już przysłowiowe niebo w gębie.

Powiem , że chyba po raz pierwszy nie miałam problemu z wymyśleniem pracy na tą zabawę. Większość z Was pewnie będzie nieco zaskoczona, że poszłam sobie na łatwiznę i że… znowu  i już Święta. Ale trudno jakoś to  przeżyję . Po prostu miałam od dawna wielką ochotę na zrobienie tej ozdoby.  Kiedyś zanim jeszcze założyłam bloga, przez 3 lata zawsze na Boże Narodzenie robiłam ich min 20 szt. I nie zdarzyło mi się  nigdy zrobić dwóch identycznych.

  A o czym mowa??? Ano o bombkach karczochowych.

Moja zrobiona jest na bazie  kuli styropianowej 12 cm , wstążki o szerokości 25 mm w kolorze ciemno brązowym i pomarańczowym . 
Na zrobienie tej bombki zużyłam ok. 13 m  wstążki i poskładałam ok. 200 szt trójkącików. 
Dodatkowo ozdobiona cekinami, bo strasznie nie lubię jak wstążki odstają na takiej bombce.
Na czubku  uchwyt do bombki taki wkręcany jak śrubka.





Tak wygląda od góry czyli tam gdzie kończymy upinać wstążki 



  A tak od dołu gdzie zaczynamy 


Nie wiem czy zwróciliście uwagę , że są  dodane elementy w miarę  jak kula robi się pękata - ze standardowych 4 na jednym obwodzie robi się  8 . Na zdjęciu poniżej zaznaczyłam miejsce gdzie zostały dodane  te dodatkowe trójkąciki. 


Ten sposób wykonania pozwala na wykonanie karczochowej bombki w dowolnym rozmiarze. 
Bez dodawania można zrobić bombkę ze wstążki 25 mm na kuli  max 9 cm , na większych zaczynają wyłazić szpilki. Oczywiście na drugim końcu kuli "gubimy" te dodane elementy i kończymy bombkę z taką samą ilością elementów jak zaczynaliśmy.

To wypada jeszcze zrobić nastrój świąteczny Stefanowi i kolejną zabawę można uznać za zaliczoną, no chyba że Szefowa będzie mieć inne zdanie na ten temat :-). 


Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i życzę udanego weekendu. 




You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...