Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koszyk na chleb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koszyk na chleb. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 sierpnia 2017

Szyję sobie - lekcja 3

Witam Was 

Dziś będę szyła z Renią.  Na 3 lekcji  szyjemy kąty proste. Szczegóły wraz z kursem jak to zrobić znajdziecie TUTAJ 



 Z tym szyciem to jest bardzo ciekawa sprawa. W zasadzie laikiem nie jestem, jak moje dzieci były małe a w sklepach nie było dosłownie nic, przerabiałam co się dało na dziecięce ciuszki. Jestem samoukiem, do krawcowej jednak mi strasznie daleko, o czym mnie skutecznie przekonują kolejne lekcje szycia. 
Ale muszę przyznać, że to co pokazuje Renia  jest wysoce przydatne, dotychczas we wszystkich trzech lekcjach było coś, o czym nie wiedziałam. 
W 3 lekcji Renia  pokazała jak fajnie i prosto uszyć kąt prosty. 

Ja w celach ćwiczeniowych uszyłam  wiązany koszyk na chleb, na który miałam ochotę już bardzo dawno i  jedną podkładkę na stół  na masełko, smalczyk tudzież inne ogóraski małosolne lub kiełbachę, oczywiście na talerzyku  :-)

Zacznę nietypowo , od zdjęcia gotowych "uszytków". 

Wersja pierwsza - podkładka na jaśniejszej stronie 


I wersja druga - podkładka na ciemniejszej stronie  



Szycie zaczęłam od podkładki by wydawała mi się prostsza. 
Wybrałam dwa materiały, jeden chabrowy, drugi biały w krateczkę.  Wykroiłam,  nakleiłam na sztywnik krawiecki , zszyłam kawałeczki, rozprasowałam i naszyłam koronkę  


Zszyłam razem i wycięłam narożnik jak pokazała Renia 


I do tego miejsca wszystko mi się zgadzało. A potem to mi chyba upał mózg zlasował.
Czytałam instrukcję u Reni chyba z 5 razy  a i tak nie zrozumiałam jak należy :-).  Pisało w instrukcji tak :

"Teraz zwyczajnie składamy materiał po szwach( część wycięta do środka), raz i dwa,  wbijamy w kącik pazurek i przewracamy, powinien od razu wyjść kąt prosty" 

No napisane przeca po polsku a ja i tak jak ta żaba nic nie kumam.
Jakoś po swojemu przewróciłam na prawą stronę ale 
 kącik prosty to mi wyszedł nie do końca prosty. 
Mało tego przewrócić na prawą stronę  ten sztywny jak beton materiał to dopiero była sztuka :-). Pisało w instrukcji podkleić flizeliną a nie sztywnikiem krawieckim, ale jak się nie czyta ze zrozumieniem to potem sa takie efekt specjalne.
Nie miałam siły ponownie wnikać o co chodzi z tym pazurkiem i składaniem :-). Prostowałam te kąty jak się dało po swojemu. Wyszło jak wyszło. 


Moja podkładka  jest za to dwustronna, albo więcej niebieskiego, albo więcej białego. 



Jak skończyłam podkładkę  spojrzałam raz jeszcze na te szwy i pazurki na zdjęciu Reni i mnie olśniło jak to należy poskładać i wywrócić.  Sprawdziłam se jeszcze na papierku i dumna z siebie zabrałam się za szycie koszyczka. Poszło  łatwiej, tym razem nakleiłam flizelinę :-)  
Zdecydowanie bardziej jestem zadowolona z tych kątów prostych .


wewnętrzna część koszyczka 


i zewnętrzna 


  i koszyczek po związaniu 


Na tej lekcji nauczyłam się jeszcze jednej bardzo praktycznej rzeczy. Mianowicie szycia troczków po prawej stronie bez konieczności przewracania ich z lewej na prawą. 
Jeżeli będę jeszcze raz szyła taki koszyczek, troczki uszyję jednak z tasiemki , lub sznurka . Zdecydowanie mniej roboty i chyba efekt fajniejszy. Moje zawiązane troczki są mega sztywne i jednak ciut za długie, sterczą na wszystkie strony :-)
I jeżeli chodzi o lekcję 3 to tyle, mam nadzieję że Pani nauczycielka zaliczy mi te kąty proste :-)

Na moment wracam jeszcze do pierwszej lekcji, na której szyłyśmy torby. Otóż doszyłam do mojej torby wewnętrzną kieszonkę na klucze, telefon lub jakieś drobniaczki . 



I to już koniec, znowu wyszedł mi tasiemiec jak to u mnie, ale finałowy produkt był na pierwszym zdjęciu, więc kto nie chciał czytać nie musiał :-). 

Pozdrowienia dla Wszystkich z upalnego południa , dziś znowu żar tropików, aktualnie w cieniu 34 stopnie. 


piątek, 7 października 2016

Zapomniany wiklinowy koszyczek

Witam Was

Nie wiem jak u Was ale u mnie od kilku dni szaro, buro,  zimno, deszczowo i wietrznie. Pogoda nie nastraja optymistycznie. Mam mały zastój w pracach  rękodzielniczych. Brak weny i mnie dopadł. Mam tylko nadzieję, że to stan przejściowy :-)

Przeglądając moje pliki ze zdjęciami znalazłam koszyczek na chlebek, który robiłam jeszcze w lipcu, ale jakoś nie było kiedy pokazać.  Żadna rewelacja to nie jest, bo moje plecionki pozostawiają dużo do życzenia. Na dodatek podczas lakierowania miejscami zlazła mi farba i wygląda to średnio. 
Nowością jaką zastosowałam w koszyku jest wklejenie sznurka w miejscach przejścia dna w ścianki. Zrobiłam to zarówno w środku jak i na zewnątrz. Przyznaję, że nawet mi się takie rozwiązanie podoba.
Dno tekturowe, oklejone rurkami - nadal sobie trochę upraszczam bo wyplatane dno mi po prostu nie wychodzi :-(






Koszyczek  dostał oczywiście lniany wkład



 I to tyle w temacie koszyczka.

Jak wiecie  byłam kilka  dni w Zakopanem razem z Hanią  Pogoda była przepiękna jak na tą porę roku. Chodzenie po górach 1 października w krótkim rękawie to raczej rzadkość w  naszym klimacie.
A tak było na szlaku :-)



Od lewej zaczynając : Siklawica , Dolina Kościeliska, Polana Strążyska
 A poniżej rozejście szlaków w Dolinie Małej Łąki


Ostatniego dnia pobytu pogoda się diametralnie zmieniła jak to w górach . Było zimno wietrznie i lało jak z cebra. Ale nam nadal była cieplutko  bo spędziłyśmy dzień w otwartych w tym roku Termach Chochołów.


To był bardzo udany wypad :-)

I na dziś to tyle, pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę Wam udanego weekendu.




wtorek, 9 sierpnia 2016

Lody śmietankowe z nutką wanili i malinki

Witam Was

Dziś szybciutko , bo czasu mało . To żeby nie przedłużać banerek lodowy i moje wybrane gałeczki na zabawę do Danusi


 Jako że zapomniałam w lipcu o moich lodowych upodobaniach to  Szefowo melduję, że pastele lodowe  lubię bardzo jeżeli chodzi o ciuszki. Z lodów to czekoladowe, waniliowe i śmietankowe, za owocowymi nie przepadam. 


Na sierpień wybrałam sobie śmietankę i wanilię z niewielkim akcentem malinki .  A będzie tym razem wiklina papierowa, czyli kolejny koszyczek  na chlebuś , lub na coś innego - się zobaczy, bo ten jest w końcu mój własny. 
Kształt owalny, dno nadal tekturowe, oklejone rureczkami. I żeby nie było nie jest to praca, która powstawała od podstaw teraz. Ja już tak mam że jak coś robię  to zazwyczaj hurtowo. Koszyczki na chlebek powstawały jednocześnie trzy na raz. Pierwszy pokazywałam TU , ten dzisiejszy jest drugi. Trzeci pokażę za jakiś czas.  Na wstępie powiem tak :
 szału nie ma ale koszyk jest  :-)
Muszę się jednak sporo jeszcze nauczyć w tej wiklinie.  

Dobra koniec trucia, pokazuje co mam i zmykam do moich walizek :-)

Na początek koszyczek razem z lnianym wkładem i malinowym guziczkiem .




I troszkę fotek gołego koszyczka. Sorki że się błyszczy jak p....j.... ale szaro buro i ponuro było i nijak się nie dało fotek zrobić bez lampy :-)
 Malinki to tam niewiele ale razem z guziczkiem  troszkę jest. Mam nadzieję, że Stefan przyjmie taką minimalistyczną wersję lodów. 



  I jeszcze mój ulubiony kolaż 


I to by było na tyle dziś, mam nadzieję jeszcze zaliczyć jedną zabawę przed urlopem.

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i do zobaczyska niebawem.



środa, 27 lipca 2016

Róże i maki

Witam Was

Na początku chciałam Wam serdecznie podziękować za życzenia imieninowe, te wirtualne, te karteczkowe , telefoniczne i prezentowe. Serce się raduję :-).
Jak tylko ogarnę wszystkie zdjęcia nie omieszkam się pochwalić jakie piękne prezenty od Was dostałam :-)

A dzisiaj post łączony na dwie zabawy. Mam nadzieje , że organizatorki wybaczą, ale nie mam wyjścia albo wrzucę  do jednego posta albo wcale. Jakoś niespodziewanie miesiąc mi się za szybko skończył :-).

A więc żeby nikt nie był pokrzywdzony banerek łączony .


  Pierwsza praca na wspólna naukę  decou prowadzona prze Justynkę i Renię. Jako że są wakacje  tym razem niczego  nowego się nie uczymy - ot  
Mnie jakiś czas temu zagrał zdekupażowany koszyczek na chlebek z  wikliny papierowej. Powstał w zeszłym miesiącu, ale nie zmieścił się wcześniej w grafiku publikacji.
Koszyczek poleciał w ramach prywatnej wymianki do Wiktorii .



Wypleciony z gazetowych rurek, dno wycięte z tekturki i oklejone rurkami z obu stron  - wg pomysłu zaczerpniętego z bloga Wyplatanek . 




Całość pomalowana białą farbą akrylową , polakierowana no i ozdobiona metoda decou serwetką w maki.

Do koszyczka tradycyjnie uszyłam wyjmowany  lniany wkład .




 I jeszcze kolaż 



Druga zabawa kwiatowa  u Agatki, gdzie w lipcu króluje róża. Pomysły miałam, za to czasu nie. Ostatecznie skończyło się na dwóch kartkach z różyczkami. Wzorki pochodzą  ze sklepu Moniki  znanej jako Igiełka.



Ostatnio zauważyłam , że o ile przybywa mi kartek na Boże Narodzenie i wielkanocnych to te okolicznościowe jakoś strasznie szybko się rozchodzą. Postanowiłam więc uzupełnić swoje braki.  Stąd właśnie pomysł na kartki z różami. 
Wzorki są świetne i wyszywa się je szybciej niż robi potem kartkę.  
U mnie kartki bardzo prościutkie, wzorowane na kartkach testerki wzorów Moniki Katarzyny .




Kolorowe tło w kartkach to nic innego jak końcówki ozdobnych tapet, które dostałam w prezencie imieninowym,  ale o tym napiszę już  w następnym poście :-)


I na dziś tyle, lecę nakarmić żabki.

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie

Do zobaczyska już wkrótce.



sobota, 2 stycznia 2016

Wiklinowy koszyczek na chleb i wyszywane pudełeczko.

Witam Was

No i mamy Nowy Rok. Wiele z Was zrobiło już rachunek sumienia, czy jak kto woli podsumowanie roku ubiegłego. Ja mogę powiedzieć, że rok ubiegły był dla mnie dobrym rokiem. Dość pracowitym jeżeli chodzi o rękodzieło. Powstało dość sporo prac  w nowych dla mnie technikach . Ale przede wszystkim poznałam  kilkanaście dziewczyn  równie zakręconych  na punkcie rękodzieła jak ja. 
Czuję się świetnie w Waszym wirtualnym towarzystwie i mam nadzieję, że  będzie tak nadal czego sobie i Wam życzę :-)

Na ten właśnie rozpoczęty rok wielkich planów nie mam . Postanowiłam tylko po pierwsze zrobić w końcu porządki w moich przydasiach , bo panuje w nich straszny chaos. Pierwszą część już wykonałam. Posegregowałam w końcu wszystkie moje serwetki, zapakowałam do pudełek i opisałam. Zajęło mi to prawie trzy dni. 
Po drugie postanowiłam nieco zwolnić i ograniczyć ilość zabaw w których brałam udział. Zaczęło mnie to już męczyć, zamiast robić z przyjemnością to co lubię to robiłam z obowiązku - nie koniecznie to co było mi potrzebne i co sprawiało mi radość. 

A w pierwszym tegorocznym poście pokażę jeszcze dwie prace jakie powstały w zeszłym roku a nie doczekały się jeszcze publikacji.  Ale na początek zdjęcie moich kwitnących fiołków, które nic sobie nie robią z mrozu za oknem. 




Pierwsza zaległa praca to takie sobie zamykane pudełeczko. Za bazę posłużyły mi dwie rolki po taśmie klejącej . Oklejone białą kanwą z wyszytym motywem warmińsko - mazurskim , który pochodzi z tej strony Haftix

  
Pudełeczko  w środku wyklejone  filcem oraz pianką , która pozwala je fajnie zamknąć. 
Takie rozwiązanie wymyśliła kiedyś Kasia z Dziupli.






Druga moja zaległa praca to kolejny wiklinowy koszyczek na chlebek. Miał być dla mnie, ale poleciał do Beatki w ramach naszej małej wymianki. W zamian Beatka przygotowała dla mnie  jeden ze swoich pięknych medalionów. Medalion był prezentem gwiazdkowym dla mojej córki i   dotarł do mnie dzień przed wigilią. Jest śliczny ale w tym całym zamieszaniu przedświątecznym zapomniałam mu  zrobić zdjęcie, możecie go zobaczyć na blogu Beatki  

Koszyczek wiklinowy malowany na biało i oklejony folkową serwetką. Do tego uszyty lniany wkład. 






No i jeżeli chodzi o zaległości to już wszystko. 
Rozpoczynam nowy rok z czystą kartą. 

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę  oby wena twórcza Was nie opuszczała a doba się wydłużyła co najmniej dwukrotnie.





You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...